piątek, 7 marca 2014

~ 3 ~

 Takiego Harrego u mnie
jeszcze nie było, ale mimo
wszystko mam nadzieję, że wam 
się spodoba
Miłego czytania
A jeśli już przeczytasz
Skomentuj, twoja opinia
naprawdę jest dla mnie ważna :)  

  - Okropieństwo. Sprzątaliście tu kiedykolwiek?- spytałem, rozglądając się dokładnie po pomieszczeniu, do którego mnie zaciągnięto.
   Gdzie się człowiek nie spojrzał, wszędzie na przedmiotach zalegały warstwy kurzy, gdzieniegdzie zlepionym z innymi nierozpoznawalnymi przeze mnie substancjami. A do tego plamy krwi na ścianach, jakby ktoś walił w nie głową, dopóki ta nie dozna urazu. Na środku stał stabilny fotel, niczym z gabinetu stomatologicznego sprzed pięćdziesięciu lat, urozmaicony w kajdanki.
   - Na fotel- oschłe warknięcie, kobiety doszło do moich uszu.
   - Co będziecie mi badać tym razem?- mruknąłem, podchodząc do urozmaiconego i zarazem przerażającego krzesła. 
   - Głowę, panie Styles- zbliżyła się do mnie, kiedy usiadłem na fotelu, którego sprężyny, przedzierające się przez materiał, wbijały się w moje plecy. Nie musiałem długo czekać, aż kobieta przypnie moje nadgarstki do krzesła. Zimno bijące z metalu, który zawęził się na mojej skórze, spowodował niemiły dreszcz, który przemknął wzdłuż mojego ciała. 
   - A na czym ma polegać owe badanie?- spytałem, gdy kobieta pochyliła się nad szufladą, którą przed sekundą odsunęła. 
   - Za dużo ma pan pytań- wróciła do mnie z chytrym uśmiechem na twarzy i strzykawką w ręku.- To będzie, krótkie ukucie. Nic nie poczujesz- odparła, przysuwając mi igłę do nagiej skóry na wysokości ramienia. 
   - Chcę wiedzieć co pani mi wstrzykuje...- uniosłem się, gdy poczułem jak igła powoli zanurza się w głąb mojego ciała. Nie dostałem żadnej odpowiedzi, co zaczęło mnie niepokoić.- Co to jest do cholery?!- wydarłem się, gdy poczułem jak tracę władzę w prawej ręce, w którą dostałem zastrzyk. Ciecz, która została mi podana przed sekundą, odebrała mi czucie w całym ciele. Najgorsze nastało, gdy chciałem mrugnąć. Co prawda moje oczy się zamknęły, ale już nie byłem w stanie ich z powrotem otworzyć.            

***

   Widziałem ciemność, nie słyszałem nic, ale za to ból który czułem, rozsadzał moją czaszkę od środka. Chciałem wrzeszczeć, drzeć się jak małe dziecko z bólu, ale nie mogłem. Bowiem moje usta były tak ciężkie, że nie byłem w stanie nawet lekko ich otworzyć. Tak naprawdę każda część mojego ciała wydawała mi się o kilkanaście kilogramów cięższa, niż normalnie. 
   W jednej chwili coś rozbłysło przed moimi oczami. Jasne światło bijące po moich ślepiach spowodowało, że widziałem tylko otaczającą mnie biel. Ból głowy na chwilę ustał. Kiedy obraz przed moimi oczami stawał się stopniowo wyraźniejszy. Okazało się, że byłem w miejscu do tej pory mi nieznanym. Z trudem przekręcałem głowę na boki, by móc jak najwięcej dostrzec. Wokół były gołe ściany, koloru brudnej bieli, w jednym z rogów pomieszczenia stała przeszklona szafka, ale była tak zakurzona, że nie byłem w stanie dojrzeć jej zawartości. Jedynym plusem, był brak jakiegokolwiek smrodu, ale to być może ja, po prostu nic nie czułem.
   Wciąż, nie byłem świadomy tego, gdzie jestem i co się ze mną działo. Podniosłem się z łóżka i po sekundzie znowu na nie opadłem, pod wpływem zawirowania, które nawiedziło moją głowę, do której powrócił ból. Wziąłem kilka głębokich wdechów i ponowiłem próbę postawienia swojego ciała do pionu. Tym razem próba okazała się moim sukcesem, pomimo tego, że jakieś zawirowania znowu się pojawiły. 
   - Nie powinieneś jeszcze wstawać- zabrzmiał cichy, kobiecy głos, który uświadomił mi, że wszystko jest w porządku z moim słuchem. W chwili, gdy zobaczyłem drobną, blond dziewczynkę stojącą nieopodal mnie, poczułem przypływ niekontrolowanej energii. 
   W mgnieniu oka podskoczyłam do niej, zaciskając pięść na przedzie jej fartucha i z całych sił przygwoździłem ją do ściany. O moje uszy obiło się ciche piśnięcie, które wyleciało z jej ust. 
   - Co mi zrobiliście?!- warknąłem, wlepiając wzrok w jej przestraszone oczy.- Co mi kurwa zrobiliście?!- mój głos przerodził się w krzyk, po tym jak nie dostałem odpowiedzi na swoje pytanie. 
   Trzęsła się jak galaretka, ale nie interesowało mnie to w tym momencie. Tak naprawdę miałem to głęboko w poważaniu. Nie liczyłem się nawet z tym, że mogę zrobić jej krzywdę. 
   - Adrenalina- jęknęła cichutko, prawie w ogóle nie otwierając ust. 
   - Co adrenalina?!- mocniej zacisnąłem pięść na białej powierzchni materiału i uniosłem rękę ku górze, w taki sposób, że stopy dziewczyny oderwały się od powłoki. 
   - Proszę, nie rób mi krzywdy- zaczęła szeptać przez łzy, które spływały po jej śniadych policzkach. 
   - Pierw odpowiedz na pytanie!
   - Kazano mi wstrzyknąć tobie adrenalinę, która miała wybudzić cię ze śpiączki w jaką zapadłeś po zabiegu- powiedziała, nie przestając płakać. 
   - Jaki zabieg?- kolejne pytanie opuściło moje usta. 
   - Nie wiem- odpowiedziała. 
   Zacisnąłem żeby i wypuściłem jej fartuch z ręki. Dziewczyna, upadła na kolana i nie podnosząc się z ziemi, przysłoniła twarz drżącymi rękoma i zaczęła chlipać. W tym czasie moje serce zaczynało nieco się uspokajać. Przejechałem jeszcze dokładnie wzrokiem po pomieszczeniu, a gdy nie rzuciło mi się nic co mogłoby mnie zainteresować, podszedłem do drzwi. 
   Dopiero gdy wyszedłem na korytarz i spotkałem się ze spojrzeniami skierowanymi w moją stronę, uświadomiłem sobie w co zostałem odziany. Miałem na sobie długą, białą koszulę, identyczną do tych, które dostają pacjenci miejskich szpitali. Tylko cienki materiał okrywał moje ciało. Moje stopy natomiast, pozbawione obuwia, czy nawet skarpet stykały się bezpośrednio z zimną posadzką. 
   - "Nie umarł"
   - "Co on tu robi" 
   Tego typu słowa obijały się o moją głowę. Jednak wydawały się znacznie cichsze niż kilka dni temu. Musiałem się dobrze wsłuchać, aby wyłapać jakąś dłuższą wypowiedź, wypowiadaną, przez przypadkową, mijającą mnie osobę. 
   - Żyjesz? Eh...- po chwili spotkałem się z wypowiedzianymi na głos słowami, dziewczyny stojącej kilka metrów za moimi plecami. 
   - Czemu miałbym, nie żyć?- mruknąłem, odwracając się o 180 stopni, po czym stanąłem twarzą w twarz z brunetką, z którą próbowałem nawiązać kontakt zanim, zaprowadzono mnie na rzekome badania. 
   - Nie widziałam cię od przeszło tygodnia, byłam pewna, że popełniłeś samobójstwo- oznajmiła, nieco spokojniejszym głosem, niż ten, z którym było mi dane spotkać się ostatnim razem. 
   - Chciałabyś mojej śmierci?- burknąłem, unosząc brwi. 
   - Mam to gdzieś- odparła i z obojętnością na twarzy, zaczynała się oddalać ode mnie, pozostawiając mnie w kropce. 
   Miałem coś ważniejszego do zrobienia, niż pójście za nią. Musiałem jak najszybciej dowiedzieć się, co się ze mną działo przez ostatnie kilka dni i jakiemu zabiegowi mnie do cholery poddano. 
   - Ej ty!- wiedziałem, że moje swobodne chodzenie, bez związanych nóg po zakładzie, nie mogło długo trwać. 
   - Uciekać? Nie uciekać? Uciekać- wymruczałem pod nosem i rzuciłem się biegiem w głąb wąskiego korytarza. 
   Jak się okazało bieganie w długiej koszuli, niczym w sukience, nie należało do najprzyjemniejszych doznań, jakie spotkały mnie w życiu. Jednak mimo wszystko, sama ucieczka, przed jednym z sapiących po dwóch minutach biegu, ochroniarzem, była niesamowita. A dodatkowa adrenalina, tylko dodawała mi siły. Skręciwszy w najbliższy korytarz, wbiegłem w pierwsze drzwi, które udało mi się otworzyć, po czym zamknąłem się we wnętrzu pokoju, w którym się znalazłem. 
   Szybko odszukałem włącznik światła, dzięki któremu, ciemne dotąd pomieszczenie, rozświetliło się w ułamku sekundy. Znalazłem się w jakimś gabinecie, bodajże gabinecie przełożonej całego ośrodka, na co mogło wskazywać ogromne biurko, pełne papierów, telefon stacjonarny i wyjątkowo wygodny fotel, na który nie każdy mógł sobie pozwolić. Nawet Maison, który był ceniony przez wszystkim, spędzał godziny na krześle obitym starą wykładziną. 
   Rzuciłem spojrzenie w kierunku, drzwi, by upewnić się, że na pewno zostały one przeze mnie zamknięte, a następnie podszedłem do biurka, siadając na fotelu. Wertowałem papiery, w nadziei, że natknę się na coś pomocnego, dzięki czemu dowiem się co robili ze mną ostatnimi dniami. Pierwsze dziesięć kartek okazało się być aktami zgonów sprzed kilku tygodni. Inne dotyczyły nowo-przyjętych, a pozostałe były rachunkami. Nic o ostatnich zabiegach, bądź badaniach. W szufladach też wiało pustką. 
   - "Dom wariatów, po prostu dom wariatów"- usłyszałem jęczenie, przełożonej, która zbliżała się do swojego gabinetu. 
   - O kurwa- zakląłem pod nosem i zasunąłem szufladę, w której przed momentem zanurzałem własne dłonie.
   Pierw zobaczyłem poruszającą się klamkę, jednak gdy drzwi ani drgnęły, do moich uszu doszedł dźwięk, przekręcania klucza w zamku, po czym solidne, drewniane drzwi zaczęły się otwierać. Wziąłem głęboki wdech i postanowiłem zmierzyć się oko w oko z kobietą. Największą jędzą, jaką było mi dane spotkać w ciągu ostatnich kilkunastu lat. 
   - Dzień dobry- powiedziałem, gdy ukazała mi się w całości postać zdziwionej kobiety. Matilda, bo tak brzmiało imię starej jędzy. Jej siwe już włosy, zawsze upięte w koka, szpeciły tylko jej wyjątkowo brzydką i pomarszczoną twarz. Tak naprawdę wyglądała jak alkoholiczka, palaczka i choleryczka w jednym ciele. A do tego jej blade, zielone oczy, zawsze patrzące w taki sposób, jakby chciały rozerwać każdego napotkanego na strzępy. 
   - Co tu robisz smarkaczu?!- warknęła wchodząc do gabinetu. Jej oczy, cały czas wpatrywały się w moją twarz. 
   - Chciałem porozmawiać- palnąłem, pierwsze co nasunęło mi się na język. 
   - Dlatego zamknąłeś się w moim gabinecie?- prychnęła.
   - Właśnie tak, chciałem porozmawia na osobności- dyskretnie podszedłem do, drzwi, których Matilda nie zamknęła i je domknąłem.- Od razu przejdę do rzeczy- posłałem jej najsroższe spojrzenia, na jakie było mnie stać.- Co mi zrobiłaś?- warknąłem, krótko i na temat. 
   - To nie twój interes smarkaczu. 
   - Z tego co mi wiadomo, moje ciało to mój interes, a wy nie macie dostępu do niego. To chyba jasne. 
   - Mylisz się. Skończyłam rozmowę- odparła oschle i wcisnęła czerwony guzik widniejący na jej zawalonym biurku. 
   - Proszę odprowadzić pacjenta do jego pokoju- mruknęła spode łba do wysokiego, dobrze zbudowanego mężczyzny, który pojawił się w progu drzwi. 
   - Nie odpuszczę tak łatwo- wrzasnąłem przez ramię, kiedy ochroniarz siłą wyciągał mnie z pokoju.- Jeśli coś mi zrobiłaś, obiecuję, że nie daruję ci tego- dodałem zanim zamknęły się drzwi. 
____________________________________________________________
    
   Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, jesteście wielcy dla mnie <3
Mam nadzieję, że spodobał wam się ten rozdział i będziecie na tyle mili, żeby skomentować :)
Dla was to minutka roboty dla mnie milutki gest :) 
Następny rozdział w piątek o 17. :)  
Ps. Po prawej stronie możecie dodawać się do informowanych i oglądać zwiastun. 

22 komentarze:

  1. o cholera.. co oni mu zrobili? :o
    już nie mogę się doczekać następnego <3
    @ZandraOfficial

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeeej piieerwszaaaaa jesteeeem. !!! Cóż rozdział jest meega xx pisz szybcitko kolejne rozdziały ! Jestem ciekawa co Hazzie zrobili...

    OdpowiedzUsuń
  3. WOW, WOW, WOW! *___*
    Nieźle się tu dzieje.
    Ciekawe, co zrobili Harry'emu.
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział ;)
    Pozdrawiam xxx

    OdpowiedzUsuń
  4. Jej nowy rozdział! Jest bardzo interesujący, podoba mi się :) Ciekawa jestem, jak to potoczy się dalej, bo przejęłam się Harrym. Mam nadzieję, że w przyszłym nowym rozdziale przynajmniej częściowo dowiem się co mu zrobili :) Jak zawsze życzę ci dożo wolnego czasu i weny oraz powodzenia w pisaniu książki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co raz bardziej mnie zadziwiasz! To jest mega genialne! Choć zaczynam się trochę bać o Harrego! :( Co oni jemu zrobili? Co to za zabieg? Czemu aż tydzień to trwało??? Co oni planują ? Wydaje mi się,że oni coś chcą od jego "zdolności" !
    Wiesz....ciekawi mnie jak Harry tu trafił? Czy ma jakąś rodzinę ? Czy ma kogoś bliskiego! A ta dziewczyna??? Jaka rolę ona ma w tym wszystkim odegrać ! Hmm..mam nadzieję,że pomoże Hazzie się z tamtą wydostać...bo to nie jest zwykły ośrodek!
    Trochę mnie Styles przeraził gdy rzucił się tak na tą pielęgniarkę(chyba pielęgniarkę bo nie jestem pewna)...no dobra rozumiem,że nie wie co jemu zrobili! Ale nie musi od razu rzucać się na niewinnych ludzi...mam nadzieję,że to winna tej wstrzykniętej adrenaliny!
    Ciekawi mnie czemu wzięłaś imię Matilde do obsadzenia jej w tej roli...nie wiem ale tak jakoś nie kojarzy mi się źle...ale to zależy jak jeszcze pokażesz tą jędze!!!
    Rozdział jest niesamowity!
    Uwielbiam Cię :* <3
    Papa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejkuu *.*
    Masz wspaniały wątek do pisania <3
    I w dodatku to opowiadanie jest fantastyczne ♥
    Masz moje pełne uznanie :**
    Pisz tak dalej, a na pewno będziesz doceniona <3
    Świetny rozdział ♥
    Czekam na next xx

    OdpowiedzUsuń
  7. O rany! co oni mu zrobili? ;o
    Jeny, te opowiadanie jest świetne ;3 Masz wielki talent, który nie może się zmarnować ;)
    Czekam z niecierpliwością na kolejną część ^^
    @sluumberr

    OdpowiedzUsuń
  8. fgjhfdgjdfkljskj kurwa ten fanfikszyn jest coraz bardziej wyjebisty!! kjsdfhsg
    taka chujoza jest ten cały psychiatryk że strach czytać a co dopiero co dobiero być na jego/ich miejscu!!
    Czytając poprzedni komentarz mnie też zaciekawił temat jego rodziny.. tak btw..


    A tak wg to dziękuje ci że dzielisz z nami twój wspaniały talent i to przecudowne opowiadanie ! Obyś miała więcej czytelników! c:

    całuje xx
    @my_niamheart

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten fanfiction jest genialny <3 Bardzo dziekuje że mi go wysłałaś. Jeden z najlepszych jaki czytałam jdueyqjsofjruwhdh *.*
    @Caroline_556 xx

    OdpowiedzUsuń
  10. W sumie niewiele się dzieje, bo nie wiadomo co zrobiono Harryemu jednak mam nadzieję, że kolejny będzie ciekawszy.
    Zapraszam do siebie. Liczę, że się odwdzięczysz i przeczytasz moje opowiadanie a do tego skomentujesz je wlasna opinią bo bardzo mi na niej zależy.
    obliged-ff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Opowiadanie naprawdę super !! :) A co oni zrobili Harremu ?? ;C Biedny.. :/ Czekam na nn !! ;**
    + Zapraszam do mnie :
    http://little-things-one-direction-love.blogspot.com/
    Mam nadzieję, że wyrazisz swoją opinię :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Już mi się podoba to opowiadanie...Jest takie inne niż wszystkie xx
    Czekam z wielką niecierpliwością na next <3
    @lovju69

    OdpowiedzUsuń
  13. O Boże cudowne <33 Nawet nie wiesz jak jestem ci wdzięczna ,że napisałaś do mnie na twitterze : D To opowiadanie jest takie cudowne *_* Czekam z niecierpliwością na next <333
    @SzalonaBlondii

    OdpowiedzUsuń
  14. Cieszę się, że napisałaś do mnie na tt. Czegoś takiego nigdy nie czytałam i pozytywnie mnie zaskoczyłaś. Ogólnie rzecz biorąc nie jestem fanką mieszania postaci prawdziwych z fantastyką. Nie podoba mi się to, jeśli zawierasz element fantastyczny to z góry przewiduję większe przygody itd... nie pasuje mi to do Harry'ego, kogokolwiek.
    Z drugiej strony masz tak ciekawy styl pisania, że jestem skłonna zmienić na ten temat zdanie.
    Niepokoję się o Harry'ego. Co oni mu do kurwy nędzy zrobili?
    No i jaka jest jego historia, jaką rolę odegra ta dziewczgna... ogólnie to dużo pytań, coraz więcej z każdym rozdziałem. Ale jest to dopiero początek, więc nie mam prawa się przyczepić, tak być musi :)
    Informuj mnie proszę, bo bardzo mnie zaciekawiłaś i chcę wiedzieć, jak to się dalej potoczy x
    @dreamerniallerx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój komentarz byłby zbędny, bo chciałam w nim umieścić identyczną treść, jak @dreamerniallerx w swoim:) dodałam się do informowanych:)

      @beziimienna

      Usuń
  15. Nie mówi się "pierw" tylko "najpierw" :) Poza tym tajemniczo się zrobiło! Ale trochę to wszystko było dość chaotyczne.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. więc tak jak obiecałam przeczytałam, chociaż przed z Twoim blogiem miałam jeszcze kilka innych rozdziałów, którymi powinnam się zająć. Niestety jednak skoro miałam czas i chęci postanowiłam wpaść tutaj, no dobrze właściwie stety.
    Nie powiem, że nie kojarzy mi się z psychotic, bo trochę tak jest. Ale oryginalnością jest to, że Harry czyta w myślach, bardzo lubię ten motyw i podoba mi się. Nieznajoma dziewczyna dodaje totalnej tajemniczości co również jest plusem. Niestety ostatnio rozdział zgadzając się z osobą wyżej, jest trochę chaotyczny, ale nie do końca zły. Dobrze więc, czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział i przesyłam tuzin buziaków! :) x

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ładnie piszesz, do tego poprawie, ale jednak to chyba nie jest dla mnie opowiadanie. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie Harrego jako głównego bohatera, a ponadto nie przepadam za opowiadaniami paranormalnymi. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zostawiasz nas z setką niewiadomych aż do piątku!? Serca nie masz...
    Rozdział może trochę był dla mnie za długi.. nie wiem czemu, ale jakoś po prostu przeciągał mi się jak go czytałam. Może to fakt, że postawiłaś w tym rozdziale na opisy, a chyba jestem przyzwyczajona, że zawsze serwujesz nam przewagę dialogów :)
    Przepraszam Cię, że wpadam dopiero teraz, ale ten weekend nie należy do najbardziej rozplanowanych i kompletnie nie mogłam ogarnąć się z czasem.
    Postać Harrego jest intrygująca i cholernie zastanawia mnie co oni z nim zrobili. Mimo to całość wyszła Ci nieco chaotycznie. Mam wrażenie, że za dużo chciałaś nam zobrazować naraz i wyszedł taki lekki miszmasz.
    Opowiadanie ma ciekawy motyw przewodni i czuję, ze nie trafi do każdego czytelnika, ale mi akurat podoba się ta nuta tajemniczości i paranormalności :)
    Życzę weny i czekam na next! x

    OdpowiedzUsuń
  19. Prosiłaś mnie, żebym się wypowiedziała. Dopiero teraz znalazłam chwilkę, żeby przecztać, więc komentuje. Stylistycznie jest bardzo dobrze, przyjmnie się to czyta, ale niestety, to nie moja bajka. Nie lubie tego typu opowiadań, są dla mnie zbyt mało realistyczne. Taże pisz dalej, bo robisz to dobrze, ale ja niestety nie będę tu zaglądać. Powodzenia i weny. xx @madzik1211

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja naprawde zapomnialam jak sie powonno komentowac. ;)
    Pierwsza zasada -dlugi komentarz. Hehe
    Poprzednie oba byly krotkie, a potem na dodatek bledy zauwazylam. Widocznie nie bez przyczyny ktos nazwal mnie "bladkiem"
    Co do rozdzialu, w sumie niektore slowa troche draznia oko, nie jest to zlosliwosc z mojej strony, a raczej mala rada, bys moze troche bbardziej zwrocila na to uwage. Tresc jak tresc...od poczatku jest ciekawie.
    Zycze weny i czekam do pt!

    OdpowiedzUsuń
  21. WOW. Po pierwsze BARDZO DZIĘKUJĘ za to że napisałaś do mnie z propozycją swojego FF. BARDZO DZIĘKUJĘ !
    Po drugie ... kurczę to jest świetne ! W końcu jakaś oryginalna historia. A nie Harry np. biegający z bronią czy BadBoy. (Mimo wszystko bardzo jednak lubie te FF) żeby nikogo nie obrazić :)

    Ale Twoje opowiadanie jest inne i bardzo interesujące. Wielkie wielkie gratulacje dla Ciebie. I jeszcze raz BARDZO DZIĘKUJĘ :D

    Od razu mówię że chcę być informowana, za chwilkę się wpiszę w zakładce :)
    No i jeszcze raz DZIĘKUJĘ DZIĘKUJĘ DZIĘKUJĘ DZIĘKUJĘ ♥♥♥♥
    To jest MEGA :) haha Ty też jesteś MEGA :D:D

    Czekam na kolejne super rozdziały :))


    Pozdrawiam @Kasia_Dera ♥

    OdpowiedzUsuń