poniedziałek, 10 marca 2014

~ 4 ~

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.
Cieszę się, że stawiacie na szczerość
Mam nadzieję, że w tym rozdziale
otrzymacie kilka odpowiedzi na nurtujące
was pytania. 
Jeśli już przeczytasz, będę 
ogrooomnie wdzięczna za komentarz <3


    Resztę dnia przyszło mi spędzić, w zamkniętej na cztery spusty, celi. Na szczęście zalazłem parę czystych spodni i ulubioną koszulkę z namalowanym na niej smokiem, więc czym prędzej zrzuciłem z siebie poplamioną krwią, szpitalną sukienkę i zastąpiłem ją własnymi zdecydowanie wygodniejszymi ubraniami.
   Przez kilka godzin siedziałem na ledwie trzymającym się kupy, łóżku i błądziłem palcami wzdłuż szwu, który nie wiadomo z jakich przyczyn pojawił się z tyłu mojej głowy.
   W wolnym czasie usiłowałem sam dojść do tego, co mi zrobiono. Chciałem wyłapać jakieś zmiany, który mogły zajść w moim organizmie. Jednak tak naprawdę nic się nie zmieniło. Pamiętałem, wszystko to co powinienem był pamiętać, słyszałem ludzkie myśli tak jak wcześniej, no może ton ciszej, ale poza tym nic się nie zmieniło. 
   - Tak tego nie rozgryziesz Harry- mruknąłem sam do siebie, po czym zamknąłem powieki, a gdy jedynym obrazem jaki widziałem była czerń, zanurzyłem się w myślach dziewczyny, która również została za coś zamknięta w swojej celi. 
   Jak się okazało brunetka postanowiła nieco inaczej wykorzystać dany jej czas. 
   - "Gdzie ta żyletka"- powtarzała cały czas, a przysunąwszy uszy do ściany, usłyszałem nerwowe kroki po drugiej stronie.- "Szafa, właśnie tak..."- dorzuciła po chwili, uradowana. 
   Osobiście byłem przeciwny takiemu zachowaniu u kogokolwiek. Spojrzałem na swoje ręce, na których zostały ślady, po czasach, kiedy sam zadawałem sobie ból w tak dziecinny i nieodpowiedzialny sposób. 
   Minuty mijały, a we mnie wzrastała chęć zapalenia papierosa. Mój organizm wręcz prosił się o odpowiednią dawkę nikotyny, która mogłaby rozpłynąć się po moim organizmie niczym miód łagodzący wszystkie rany. Przypomniałem sobie, że mam gdzieś ostatnią paczkę papierosów, tę którą ukradłem któremuś z ochroniarzy. Chęć zapalenia okazała się tak ogromna, że w jednej chwili zerwałem się na równe nogi, co spowodowało, że w mojej głowie nieco się zakręciło, jednak mimo wszystko zacząłem przekopywać wszystko co stanęło mi na drodze, dopóki nie dotarłem do jedynej szafy. Okazało się, że i ja i dziewczyna z celi obok mamy to samo miejsce, na nasze poprawiacze nastroju. Ową skrytką był tył dolnej półki szafy. Uradowany wyciągnąłem paczkę i wyciągnąłem z niej jednego papierosa i zapalniczkę. 
   Jeszcze nigdy dotąd nikotyna nie działała na mnie tak uspokajająco.  


***

   - Śniadanie- ze snu wyrwał mnie stukot w drzwi mojej celi. Wiedziałem, że jeśli się teraz nie podniosę i nie wezmę tych pieprzonych kanapek, osoba, po drugiej stronie metalowej płyty nie da mi żyć.
   Przeciągnąłem się, po czym zaspanym krokiem ruszyłem w stronę, z której cały czas dochodziło głośne stukanie. W jakże krótkiej drodze do drzwi, poczułem niemiły zapach, który pochodził ode mnie.
   - Hej. Mam prośbę- zacząłem, gdy tylko ujrzałem przed sobą dziewczynę. Tę samą blondynkę, którą wczoraj potraktowałem dosyć niestosownie, przygwożdżając ją do ściany. Miałem nadzieję, że zdążyła już o tym zapomnieć.  
   - Przykro mi, ale nie jestem upoważniona do spełniania zachcianek pacjentów- odburknęła, zaciskając mocniej palce na plastikowej tacy, którą kurczowo trzymała w dłoniach. 
   - Jeszcze nie wiesz o co chodzi. Proszę jedna, mała przysługa- posłałem jej miły uśmiech, jakby nigdy nic się nie stało. 
   - Nic nie obiecuję. 
   - Chciałbym wziąć prysznic. Najlepiej teraz- odparłem, nie odrywając wzroku od jej zielonych odrobinę wystraszonych oczu. 
   - Pora na kąpanie jest...
   - Wieczorem. Tak wiem. Wiem też, że spędziłem tydzień w śpiączce o którą się wcale nie prosiłem. Czy tak trudno spełnić jedną, głupią prośbę?- przez chwilę wahała się nad tym co zrobić, usłyszałem to w jej myślach. 
   - Dobra chodź- mruknęła w końcu i pozwoliła mi wyjść z mojej celi. 
   - Chciałbym przeprosić za wczoraj- zacząłem, gdy zapadła między nami cisza.- Nie byłem sobą. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe- czuła się nieswojo w moim towarzystwie, co próbowała mi uświadomić.- Nie bój się, bo mi głupio. 
   - Wiem, że robię coś, czego nie powinnam robić, to dlatego się boję- oznajmiła cicho, gdy dotarliśmy do łazienek. 
   - Wchodzisz ze mną?- spytałem, otwierając drzwi, a moje brwi same podsunęły się ku górze. 
   - Nie, nie- gwałtownie pokręciła głową, wprawiając w ruch kręcone włosy.- Tylko się pośpiesz- mruknęła i wepchnęłam mnie niemalże do środka. 
   Łazienka z prysznicami w całym zakładzie była tylko jedna i to mieszana. Ta sama dla kobiet i mężczyzn.  A sześć natrysków na blisko pięćdziesiąt osób stanowiło absurdalne warunki, pomijając brak gorącej wody. Jednak teraz marzyłem o tym, by po prostu poczuć kojący dotyk wody z domieszką szarego mydła na swoim ciele. Ciepło łaskotało moje ciało, a mój umysł miał chwilę na relaks. 
   - Pośpiesz się- gdy spłukiwałem włosy, do moich uszu doszło łomotanie do drzwi. Tak się zatraciłem w kąpieli, że zapomniałem nie dość o tym gdzie jestem i co się ze mną dzieje.
   - Dwie minuty- odkrzyknąłem i zakręciłem wodę. 
   Szafka, w której powinny być ręczniki świeciła pustkami, więc nie pozostało mi nic innego jak wytrzeć swoje mokre ciało koszulką. Po chwili ubrany jedynie w dziurawe na kolanach spodnie wyszedłem z łazienki. 
   - Gdzie twoja koszulka?- spytała dziewczyna, która starała się wpatrywać we wszystkie możliwe punkty, poza moim, nagim torsem. 
   - Tutaj- pomachałem jej przed nosem bluzką, z której wciąż kapała woda.- Mogę mieć do ciebie jeszcze jedną prośbę?- spytałem, jednocześnie robiąc przy tym maślane oczy. 
   - Nadużywasz mojego zaufania. 
   - To nic wielkiego. Pilnie potrzebuję rozmowy z tutejszym psychologiem- odparłem.- To bardzo ważne dla mnie- dodałem, a w związku z tym, że gabinet Maisona był niedaleko, dziewczyna po raz drugi mi uległa.- Dzięki, mam u ciebie dług- rzuciłem do niej na odchodne i wszedłem do gabinetu. 
   - Dzień dobry w czym... Harry, co tu robisz?- spojrzał na mnie znad papierów, w których był najwidoczniej zatracony. 
   - Chcę porozmawiać- oznajmiłem, zamykając za sobą drzwi, za którymi zostawiłem blondynkę, której myśli jeszcze docierały do mojej głowy. 
   - Nie jestem uprawniony do mówienia ci niczego, dotyczącego twojego zabiegu- zaczął zsuwając z nosa swoje okulary z dużymi szkłami, mówił tak jakby sam potrafił czytać w moich myślach. 
   - Ale ja chcę do cholery wiedzieć co się stało z moim ciałem- warknąłem. 
   - Harry, mogę ci jedynie zagwarantować, że nikt nie zrobił ci krzywdy- taka odpowiedź, nie była dla mnie nawet w najmniejszym stopniu zadowalająca. 
   - Wal się- burknąłem oburzony i podniosłem się z miejsca. 
   - Harry.
   - Co?
   - Nie kładź się dzisiaj spać- szepnął.-"Mam w gabinecie podsłuch, ale wiem jak ci pomóc"- dodał już w myślach, a mi serce zabiło szybciej. 
   - Brzmi ciekawie- burknąłem na odchodne i opuściłem gabinet, pozostawiając w nim mężczyznę, który jakby nigdy nic wrócił do swojej papierkowej roboty. 
   Nadszedł już czas, w którym wszyscy pacjenci opuszczali swoje cele i wędrowali własnymi ścieżkami, które prowadziły każdego z nich w inne miejsce. Kiedy szedłem w stronę jadalni usłyszałem ciche łkanie, dochodzące zza drzwi damskiej toalety. Nie wiem, co mnie sprowokowało do wejścia tam, ale gdy się obejrzałem stałem już naprzeciw popękanych, białych umywalek i zbitych luster. 
   - Cześć- powiedziałem, a dziewczęcy płacz w jednej chwili ucichł.- Wiem, że tu jesteś- zacząłem iść w kierunku kabin, przed którymi się zatrzymałem. 
   - Czego chcesz?!- usłyszałem niski, znajomy głos, dziewczyny która wczorajszego wieczoru kaleczyła swoje ciało w sąsiedniej celi.
   - Wszystko okay?- odpowiedziałem pytaniem, na pytanie. 
   - Nic nie jest okay- burknęła, a po chwili drzwi jednej z kabi uchyliły się, a w ich progu stanęła znajoma, tajemnicza brunetka. Jej załzawione oczy, musiały wskazywać, na to, że jeszcze niedawno płynęły z nich ciurkiem łzy.
   - W takim razie mamy coś ze sobą wspólnego- rzuciłem, posyłając jej ledwie widzialny uśmiech.- Chcesz porozmawiać?- zmieniłem temat, a dziewczyna otworzyła szerzej swoje oczy, a następnie usiadła na kaflach, nie minęło dużo czas, a dołączyłem się do niej. Siedzieliśmy przez chwilę wpatrując się w siebie. 
   - Chcę się stąd wydostać- mruknęła, a jej wzrok spoczął na jednej z niedomytych kafelek. 
   - Jak chyba każdy w tym miejscu. 
   - Dlaczego tu wszedłeś? To przecież damska łazienka. 
   - Chyba dlatego, że potrzebuję rozmowy, takiej prawdziwej rozmowy. Szczerej, w którą ktoś zechce się wsłuchać.  
   - Nie wybrałeś dobrze- jęknęła pod nosem, pociągając nosem. 
   - Tu się mylisz. Zdążyłem dowiedzieć się o Tobie już bardzo dużo. Chyba wszystko, co powinienem wiedzieć, no poza twoim imieniem. 
   - Jo. To moje imię- wyglądała jakby chciała się uśmiechnąć, ale coś ją od tego powstrzymywało.- Przecież nie rozmawialiśmy nigdy dłużej niż pół minuty, skąd możesz wiedzieć jaka jestem? 
   - Masz swoje lokum tuż obok mojego.
   - I co w związku z tym? Nie mówię sama do siebie, w nocy nie sypiam, więc przez sen też nic nie wydostaje się z moich ust. 
   - Ale myślisz. Nawet bardzo dużo, w porównaniu do innych pacjentów. Możesz mi nie uwierzyć, ale słyszę myśli innych. To właśnie powód, dla którego mnie tu wsadzili- patrzyła na mnie z niedowierzaniem i lekko rozchylonymi ustami. 
   - To dlatego wiedziałeś o moim chomiku- odparła, a ja tylko skinąłem głową na tak.- Słyszysz wszystko i wszystkich?- nie spodziewałem się, że przyjmie tę informację tak normalnie.
   - Właśnie tak- odpowiedziałem krótko, zakładając mokry kosmyk włosów za ucho. 
   - To niesamowite...
   - Nie. W tym miejscu nic nie jest niesamowite. To co plączę się w twojej głowie jest przyjemnością dla mojej, w porównaniu z myślami innych w tym budynku. Ludzie tutaj mają kilkukrotnie większe problemy ze swoją wyobraźnią, bądź psychiką od nas- wyjaśniłem. 
   - To dlatego nie było cię przez tydzień? 
   - Nie jestem pewien, ale chyba tak. A blizna którą mnie obdarzono, chyba tylko może to potwierdzić- odwróciłem się do niej na chwilę tyłem, by móc pokazać jej szew widniejący z tyłu mojej głowy.- Słuchasz mnie- mruknąłem w pewnym momencie, słysząc jej myśli, w których to analizowała każde z moich słów. 
   - I mam nawet kilka pytań. 
   - Z chęcią odpowiem. 
   - Zawsze słyszałeś myśli innych? 
   - Kiedyś słyszałem tylko te, należące do moich rodziców i siostry. 
   - Z czasem to się pogłębiło? 
   - Dokładnie tak, a mianowicie kiedy Anna umarła- na samą myśl o swojej starszej siostrze przeszły mnie ciarki.- Miałem wtedy piętnaście lat...
   - Nie musisz opowiadać- weszła mi w słowo. 
   - Ale chcę. Zrobisz mi przysługę jeśli tego wysłuchasz- posłałem w jej kierunku niemrawy uśmiech i przeniosłem się w czasie, do wydarzeń sprzed trzech lat.- Była ode mnie o dwa lata starsza...- przerwałem na chwilę by wziąć głębszy oddech.- Na zewnątrz była piękna pogoda, a my graliśmy w piłkę w ogrodzie. W pewnym momencie, gdy rzucałem do niej, niespodziewanie poślizgnęła się na mokrej po deszczu trawie i upadła prosto na wystający korzeń drzewa, który był na tyle ostry, by rozciąć jej ramię. Rana, która pojawiła się na jej ciele nie wyglądała dobrze, mimo że ona twierdziła, że wszystko jest w porządku. Zawinęła tylko skaleczoną rękę w chustkę i kontynuowaliśmy zabawę. Wszystko było dobrze, do czasu, gdy nie nastała noc. Leżeliśmy już w łóżkach, w dwóch sąsiadujących ze sobą pokojach. Pamiętam, że tamtego dnia nie mogłem zasnąć, przez moją głowę przelatywały niepokojące myśli. W końcu coś mnie natknęło, na to by iść sprawdzić co z siostrą- przystanąłem na chwilę w mówieniu, by otrzeć łzę, która samotnie wypłynęła z mojego oka.- Przyszedłem za późno. Zakażenie zdążyło dostać się już do jej słabnącego serca. Nie było szans na ratunek. Po pogrzebie, na który nie byłem w stanie się udać, zamknąłem się w sobie. Przez blisko pół roku nie było ze mną prawie żadnego kontaktu. Ale za to narastały  w mojej głowie te wszystkie myśli innych, którzy się o mnie tak martwili. Jednak to zamiast mi pomóc tylko pogarszało całą tę sytuację. Wyszedłem z tego po roku, jednak nie byłem już taki jak wcześniej, moi rodzice sobie ze mną nie mogli poradzić. Zacząłem ćpać, pić. Stałem się opryskliwy i jak tylko mogłem wykorzystywałem swoją umiejętność, uprzykrzając innym życie. Dlatego mnie tu wsadzili, nie obcy ludzie, tylko moi właśni rodzice. A ostatnie słowa jakie padły z ich ust brzmiały:"Nie my już nie mamy dzieci" Po prostu się mnie wyrzekli- zakończyłem i spojrzałem na dziewczynę, która wpatrywała się we mnie takimi oczami, jakby zaraz miała się rozpłakać. Sam ledwo się od tego powstrzymywałem, moje ręce trzęsły się jakbym miał Parkinsona, a serce waliło jak stary, potężny dzwon. 
   - Nie wiem co powiedzieć. Jak inni na to zareagowali, na tę historię?
   - Jesteś jedyną osobą, której powiedziałem całą prawdę...- wtem drzwi łazienki się otworzyły, a zza nich wyłoniła się postać niskiej, wychudzonej dziewczyny. 
   - Spierdalaj- warknąłem w kierunku nieproszonego gościa, a dziewczyna tak szybko jak weszła do łazienki, tak szybko z niej uciekła. 
   - Jest mi głupio. Żałuję, że cię tak potraktowałam kilka dni temu. 
   - Miałaś powody, ja też nie zachowałem się mądrze. Poza tym nie miałaś o niczym pojęcia. Miałaś kiedyś zapalenie nerek?- palnąłem nie stąd ni zowąd. 
   - Nie, a co?
   - Jak będziemy dalej siedzieć na tej ziemi, zapalenie mamy gwarantowane- powiedziałem, a dziewczyna zerwała się na równe nogi. 
   Chciałem coś powiedzieć, ale nie pozwolił mi na to alarm, który zaczął piszczeć na korytarzu. 
   - O co chodzi?- spojrzała na mnie pytająco. 
   - Alarm w tym miejscu, może oznaczać tylko problemy. Lepiej chodźmy- przepuściłem ją w drzwiach i oboje wyszliśmy na korytarz. 
_____________________________________________________________
   Miał być w piątek jest dzisiaj, mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe :) 
Tak mnie natknęły wasze komentarze do dalszego pisania, że postanowiłam wam za nie podziękować, publikując rozdział. Jednocześnie kolejny najprawdopodobniej pojawi się w sobotę :)
   W następnym rozdziale szykują się niespodzianki :) 
Liczę na szczere, motywujące mnie do dalszej pracy komentarze z waszej strony, a nowych czytelników zapraszam do dodawania się do Informowanych. Odnośnik w prawym górnym rogu strony. 
Pozdrawiam serdecznie xxx

25 komentarzy:

  1. Wow kochana cudowne <33 Genialny rozdział : ) Już nie mogę doczekać się następnego rozdziału : D Jestem strasznie ciekawa co oni zrobili Harry'emu i co oznacza ten alarm <33

    OdpowiedzUsuń
  2. uuu :D
    Ciekawe o co chodzi z tym alarmem!!
    Świetny rozdział!! :D
    Pozdrawiam
    G xx
    (@GmymemoriesK)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczę, mnie też strasznie ciekawi, co to był za zabieg.
    Fajnie, że Jo chociaż trochę przekonała się do Harry'ego i nie jest już do niego tak negatywnie nastawiona.
    No i o co chodzi z tym alarmem do cholery? Grrrr! ;D
    Pozdrawiam i życzę weny xxx

    OdpowiedzUsuń
  4. No i wielkie DZIĘKI za nowy rozdział, ale czemu ty mi to robisz?! znów w takim momencie... ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam do cb jedno, bardzo ważne pytanie:
    JAK TO MOŻLIWE, ŻE TY WYMYŚLIŁAŚ TAK GENIALNE OPOWIADANIE?!?!?!
    Boskie ♥ Kocham czytać tego bloga <33
    Czekam z niecierpliwością na nexta :3

    OdpowiedzUsuń
  6. No i jest, kolejny całkiem w porządku rozdział! :) A więc, trochę nam się wyjaśnia jak to było z Harrym i z jego tajemniczym darem. Czasami przyjemnie byłoby chyba słyszeć myśli rodziny, ale z drugiej strony mogłoby być to również w jakiejś części przekleństwo. No to mamy Jo, lubię to imię już nie raz się z nim spotkałam :-) Na pierwszy rzut oka wydawała się być raczej postacią, która szybko nie przekona się do czytającego w myślach Harry'ego, a jednak. I dobrze, przynajmniej mógł komuś się zwierzyć. Przykro mi z powodu jego siostry skoro słyszenie myśli nasiliło się, gdy ona zmarła musiała mieć z tym jakiś związek, przynajmniej ja tak myślę.
    No dobrze nic, czekamy co dalej! Nie mogę doczekać się, by przeczytać cóż to za blizna? I czy to dlatego, Hazz, słyszy trochę ciszej myśli innych?
    Pozdrawiam i życzę Ci duuużo weny! :) x

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaki smutny rozdział. Ale za to baaaardzo piękny.
    Jestem baaardzo ciekawa co mu robili przez ten tydzień.. No nic, czekam na następne <3
    @lovju69

    OdpowiedzUsuń
  8. No c'mon dopiero w sobotę ?
    Nie wytrzymam tyyyle :C
    Fajnie że Harry opowiedział te historię Jo ? Trochę śmieszne imię, jeśli to w ogóle jest jej imię. To jakiś początek nowej znajomości, już nie moge się doczekać co oni wymyslą w najbliższym czasie .. ;3
    Czekam na nastepny c;

    @lourexx

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten rozdział jest świetny, genianie piszesz ;3
    Życzę weny i czekam na next xx
    @LaVancesco

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział ogólnie rzecz biorąc jest w porządku, mam tylko kilka drobnych zastrzeżeń będących raczej sprawą gustu niż błędów.
    Chodzi mi o to, że odnoszę wrażenie, że miejscami napisałaś to troche... na odwal się. Nie! Przepraszam! Źle się wyraziłam. To znaczy, że wydaje mi się, że chciałaś przeskoczyć niektóre momenty i przejść do głównego wątku rozdziału. Pewnie się myle, ale po prostu jestem przyzwyczajona do jeszcze bardziej rozwiniętych opisów i przez to pewnie się czepiam xD
    Druga sprawa to... Jo. Nie wiem, ale ja na jej miejscu raczej nie zaufałabym chłopakowi, którego widze drugi raz w życiu.... to samo Harry. Przez tyle czasu nikomu noc nie mówił o swojej przeszłości, a tu nagle zwierza się obcej dziewczynie. To trochę nienaturalne.... powiedziałabym leciutko naciągane.
    Teraz przejdę do miłej części, bo wbrew pozorom nie jestem taką czepialką suką ;)
    Wciąż utrzymuję, że masz ciekawy styl pisania, aczkolwiek brakuje Ci praktyki. Sama sporo piszę i nie uważam się za jakiegoś mistrza, takie blogi pomagają się rozwijać :)
    Lubię już nawet Jo, wydaje się być interesującs. Mam nadzieje, że z kolejnymi rozdziałami dowiemy się czegoś i o niej. Czuję, że to ta z charakterkiem ;p
    Co się stało, że właczył się alarm? :o jestem meeega ciekawa.
    Jeszcze zawiązując do jednej opinii... mi także miejscami kojarzy mi się to z Psychoticiem... ale to pewnie dlatego, że jestem świeżo po rozdziale i nie ochłonęłam xD
    Mam nadzieję, że mój komentarz Cię nie uraził, uważam, że to bardzo oryginalny pomysł. Nie chciałam Cię zniechęcać czy coś, wręcz przeciwnie, bo z wielką chęcią zerknę tu jeszcze nie raz :)
    Wybacz, jeśli moja wypowiedź jest niedokońca składna i poprawna językowo, mózg mi się już przegrzał xDD trzymaj się i życzę jak najwięcej weny słońce x
    @dreamerniallerx

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny rozdział :) Czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. TO NAJLEPSZE OPOWIADANOE POD SŁOŃCEM!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. O kurcze...!
    Pisz pisz pisz pisz pisz pisz !!!! Jesteś genialna. Dawno nie czytałam czegoś tak... świetnego i poruszającego :)

    To jest oryginalne w każdym detalu . Kurczę normalnie Kocham Cię ! Po raz kolejny DZIĘKUJĘ CI BARDZO za napisanie do mnie na TT.
    Rozdział jest mocny...! Zwierzenia Harrego, Reakcja Jo...Będą się rozumieć i mam taką nadzieję :) Fajnie by bylo gdyby udało im się uciec z tego miejsca razem.
    No i doktorek (psycholog) równy gość :) Oby nie schrzanił akcji. Bo szkoda by było.
    Zastanawiam się co zrobili Mu podczas tego zabiegu...wyjaśni się to ???
    Czekam na ciąg dalszy bo czuję że będzie się działo. No i rozdział jedno długi (świetnie) Bo takie lubie :) Mam nadzieję że następny rozdział uda Ci się napisać równie dobrze jak ten.
    PO RAZ KTÓRYŚ dziękuję bardzo dziękuję dziękuję dziękuję hahaha wiem męczące ale już tak mam :)
    Świetna robota, świetna historia, świetne opisy, świetny cały blog. Ty jesteś po prostu Cudna. Oby wena Cie nigdy nie opuściła.

    Huh... się rozpisałam :D No więc co jeszcze...??
    Czekam na kolejny rozdział tak ? :)

    Pozdrawiam @Kasia_Dera ♥

    PS1: Dziękuję dziękuję dziękuję hahahaha :***
    PS2: Nie zwracaj na mnie uwagi :D
    PS3: Jesteś Genialna ♥ :*.
    !!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Łoł...na serio są odpowiedzi na moje pytania! Harry miał siostrę ??? Boże ta historia trochę mnie przeraża! Stracić siostrę przez zwykłą zabawę :(Nie wyobrażam sobie jak Harry musiał się czuć...choć wiem jak to jest stracić kogoś bliskiego...jak stoi się na przepaści...i jeden nie właściwy krok może przekreślić wszystko...niestety Hazza nie dał rady na początku...to temu tu trafił !!! A jego rodzice? Nie no kurna...kim oni są???Totalni bezwartościowi ludzie...który nie wierzą w własnego syna!!! On ich potrzebował a oni z tym nic nie zrobili...no sorry wysłali go do tego piekła i uznali,że nie mają już dzieci!!! To przez nich jest taki jaki jest....ale ja wierzę w Harrego,wierzę ,że da rade pokonać to piekło i własne słabości!I coś czuje,że Jo jemu pomoże!Już mnie ciekawią ich akcje!!Bo czuje,że będą zajebiste!!!
    Rozdział jest znakomity!Dziękuje za te odpowiedzi co na po niektóre moje pytania! :)Uwielbiam Cię za to!!! Czekam już na następny!Buziaki :*<3 :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Naprawdę świetna historia takiej jeszcze nie czytałam jesteś bardzo oryginalna c; dzisiaj zaczęłam czytać tego bloga i po prostu stał się jednym z moich ulubionych :) ♥ strasznie intryguje mnie ta historia nie mogę się doczekać nn ^ ^ widać że jak zaczynałaś to pisać to miałaś pomysł ;3 co mogę więcej napisać... Weny ... a skończyć w takim momencie to powinno być karalne xd nie będę mogła spać spokojnie >.<

    OdpowiedzUsuń
  16. Omfg, boskie to! Dzięki że mi napisałaś o nim na tt! Na początku przypominało mi to trochę 'Psychotic' ale jednak to się bardzo różni.
    Strasznie ciekawe :) już nie mogę doczekać się soboty. Życzę weny kochana <3

    @stratfordswagxx

    OdpowiedzUsuń
  17. o matulu ! TO OPOWIADANIE JEST ZAJE**STE ! <3 kocham Cię normalnie ;3
    dlaczego skończyłaś w takim miejscu.. ? xD teraz będę główkować co się tam stało no :D nie da mi to spokoju ;p kochana czekam na następny rozdział z utęsknieniem :D całe szczęście, że to już w sobotę ^^
    @sluumberr

    OdpowiedzUsuń
  18. Kocham <<3 jak zawsze :))
    Zapraszam również do siebie. Dopiero zaczyna a chcę wiedzieć czy kontynuować, proszę o opinię :)
    http://bestrongdontgiveup.blogspot.com/
    @Kwiatkowska04

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeju to jest świetne!
    Ale no żeby w takim momencie skończyć?!?! ;o
    Czekam na nowy rozdział *-*
    @bemybabemaybe

    OdpowiedzUsuń
  20. wczoraj dostałam od ciebie linka i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :D te opowiadanie jest zupełnie inne od reszty :) inna historia, inne spojrzenie :D dziękuję! i oczywiście zostaję z Tobą! @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  21. Na początku bardzoo ci dziękuję, że napisałaś do mnie na tt xx mega się ciesze, bo po przeczytaniu prologu wiedziałam, że będzie mi się to podobało i chcę być informowana. :) to opowiadanie jest zajebiste ! szczerze to na początku chciałam obejrzeć zwiastun, ale na telefonie się nie da .. tak więc jak na początku czytałam to myślałam, że Liam albo Louis jest głównym bohaterem i tym co ma ten "dar" ale potem okazało się, że to Harry co mnie zaskoczyło, ale też ucieszyło w pewnym sensie. Dobra, ale zacznę od pierwszego rozdziału, tak więc niby nie jest jakiś pełen akcji, ale to nie chodzi chyba o to, żeby było ich mnóstwo tylko o to żeby rozdział był ciekawy taki jaki jest i nie potrzebuje tych wszystkich rzeczy które go 'podkręcą' czasem przyda się jakaś akcja, bo jest ten taki dreszczyk emocji. To jest moje zdanie... może trochę odeszłam od tematu opowiadania, ale ja już tak mam. Początek to było dla mnie jedna wielka nie wiadoma, ale potem już ogarnęłam o co chodzi i rozumiałam co czytam. W sumie to Harry ma przejebane, bo słysząc myśli innych tak na prawdę zmaga się z ich problemami i życiem, może nie dosłownie, ale jednak tak. Miejsce w którym się znajduje wcale mu nie pomaga, wręcz przeciwnie... psychiatryk - szpital psychiatryczny jak sama nazwa wskazuje miejsce gdzie są osoby chore psychicznie. Czyli mają dużo myśli i to dziwnych, samobójczych. Tacy ludzie nie zawsze są chorzy, nienormalni oni pop prostu sobie nie radzą ze swoim życiem dlatego popadają w te wszystkie 'choroby' ....
    Styles nie pasuje do tego miejsca, otoczenia.. to zdanie "Nogi doprowadziły mnie pod gabinet psychologa, który był jedyną osobą w tym potężnym budynku, z którym człowiek mógł porozmawiać jak z człowiekiem." wprawiło mnie w takie oburzenie, zdziwienie. Ja jestem osobą która nigdy by nie pomyślała w ten sposób.. mam inne zdanie i wyobrażenie na temat psychologów, ale ten psycholog tutaj na pewno nie jest tak jak Ci wszyscy skoro uważany jest za 'fajnego'... ma takie ludzki podejście, a nie papierkowe i bez uczuciowe...
    Opis dziewczyny z niska samooceną, po jego przeczytaniu moja myśl była 'ona jest emo' no, ale nie powinnam oceniać ludzi po wyglądzie..
    Rozdział drugi, tutaj mogłam bym się odwołać do tego co napisałam na temat pierwszego rozdziału w pewnej części. Chodzi mi o to, że psychiatryk wcale nie ułatwia życia Harr'emu skoro przeżył 18 lat w zwykłym szarym świecie to dlaczego miałby nie dać rady teraz ..? Ale też zgadzam się z Styles'em że jego 'dar' dla osoby z zewnątrz jest to coś nadzwyczajnego, wspaniałego, a dla osoby z takimi mocami to jest trudne, bo musi się nauczyć to panować i kontrolować... Potem 'rozmowa' z Joachimem, taka osoba jak ona w ośrodku psychiatrycznym jest na wage złota skoro pomógł uciec paru osobom z tb. Nie rozumiem czemu nie chciał pomóc Harr'emu, a ma mu pomóc nieznajoma dziewczyna, ale tego dowiem się później :) Natomiast ludzie - wredne istoty też potrafią wykorzystywać czyjeś słabości, tak własnie zrobili w tym momencie. Swoimi myślami chcieli pokazać mu jak bardzo go nie chcą, że jest odmieńcem, nie powinno go tutaj być.. w sumie dobrze, że sobie poszli z pomieszczenia, ale to nie było miłe. Ehhh i nasza nowa pacjentka nie należy do grona miłych osób, byłą chamska w stosunku do Harr'ego. On chciał przeciez być miły, no i moze też zdobyć jej zaufanie tak jak wspomniał o tym Joachim, ale zachowała się nie kulturalnie..
    Badania kontrolne dziwna sprawa... czytałam książkę, tam też mieli badania kontrolne w psychiatryku, bo sprawdzali czy pacjenci zażywają leki etc. ale tutaj nie rozumiem. Jak ktoś jest zdrowy to po co ? Nie szkoda im czasu ani nic.. Chyba, że to są jakieś badania naukowe czy coś w tym stylu. ( Myślę tak, bo trochę mi się kojarzy z #Psychotic <3 ) +++

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. +++ Rozdział trzeci, jest on mega ! Ten początek jak przychodzi ta babka - lekarz buuu nie lubie już jej, a potem to oburzenie Styles'a "Co to jest do cholery?!" hehe zaśmiałam się przy tym, może w mało odpowiednim momencie, ale ciii. A potem ten atak na tą biedną dziewczyne, na jej miejscu pewnie bym sie zesrała na miejscu, ja sie wystraszyłam czytając lol. Ludzie pokazali, ze sa podłymi i bezdusznymi istotami.. :( ta dziewczyna troche też, ale ona przynajmniej dała jakieś wyjaśnienie czemu była w szoku, a reszta nie, a czemu nie bo on jest przecież dziwadłem ... nienawidzę takiego czegoś.. Uciekł od nich do gabinetu, nie wszedł specjalnie do gabinetu ważnej osoby, ale jak mu się tak złożyło to przy okazji mógł poszperać w swoich dokumentach może by się czegoś dowiedział, ale nie bo wredna babka musiała przyleźć, wspominałam że nie lubie lekarzy itp. ? jeżeli nie to teraz oświadczam, nie ludzie ich, nigdy nie polubię i mam swoje zdanie na nich temat.. a przy tym opowiadaniu na pewno się nie zmieni heheh
      Rozdział czwarty, takiej wrażliwości nie spodziewałam się ze strony Harr'ego... i troche mam odmienne uczucia co do niego.. Gdy pojawiły się słowa dziewczyny "Gdzie ta żyletka" myślałam, że on jakoś zareaguje, ale nic.. potem było zdanie "Spojrzałem na swoje ręce, na których zostały ślady, po czasach, kiedy sam zadawałem sobie ból w tak dziecinny i nieodpowiedzialny sposób. " druga jego część ... :'( aułć. Harry pali gbnmkjuyhtgfdcv jest to może niezdrowe, ale trudno. Nałóg to nałóg.. każdy jakiś ma, jeden palenie, drugi, picie, inni narkotyki, jest wiele nałogów..
      Natomiast Harry użył swojego uroku na tej dziewczynie, a ona uległa hihi nic człowieka nie cieszy jak prysznic no nie ? zwłaszcza jak po parodniowej przerwie od mycia. hahah musiał śmierdzieć XD Awhhh "- Gdzie twoja koszulka?- spytała dziewczyna, która starała się wpatrywać we wszystkie możliwe punkty, poza moim, nagim torsem. " on ma umięśniony brzusio bmidujhbfnsma,kjdhnsm zaraz pade z zachwytu na jego temat hahahah.
      Psycholog chyba umie czytać w myślach Hazzy ... xd odpowiedział na nie zadane pytanie., ale tak na prawde tylko o to Harry mógł sie zapytać.. beznadziejnie, że nie dowiedział się niczego od niego, ale on sie jeszcze dowie ja to wiem. Jest bardzo inteligentny, wierze w niego.
      Rozmowa Harr'ego i Jo (na reszcie wiem jak ma na imie (y) )... takie dwa zagubione aniołki które kroczą po tym świecie bez żadnego celu :( Historia Styles'a mną wstrząsnęła, bo on wiele przeżył, ale dał rade i żyje... jestem z niego strasznie dumna :")
      jestem ciekawa o co chodzi z tym alarmem..

      Czekam na next <3 !

      Miłego wieczoru ;*
      @zozolonator xx

      Usuń
  22. Wow bardzo podoba mi się Twoje opowiadanie :)
    zapraszam do siebie :)
    http://prejudgegirl.blogspot.com/
    @missbizzlexo

    OdpowiedzUsuń
  23. W końcu udało mi się przeczytać wszystkie rozdziały, które jak dotąd wstawiłaś. Twoje opowiadanie naprawdę bardzo mi się podoba.
    Tak trochę zdziwiła mnie zmiana Jo. Na początku była taka oschła, a teraz normalnie rozmawiała z Harrym.. dobra, nieważne xd
    Kiedyś miałam takie marzenie żeby czytać ludziom w myślach, ale chyba jednak zmieniam zdanie. Już tego nie chcę. Nie mogłabym słyszeć myśli ludzi, którzy chcą popełnić samobójstwo. To nie jest na moją psychikę.
    Zastanawia mnie co zrobili Harry'emu. Zaczął ciszej słyszeć myśli innych, więc coś musi się za tym kryć. A ten personel.. jeju jak oni mnie wkurzają. To, że ludzie są chorzy to znaczy, że trzeba ich traktować jak śmieci? To tez są ludzie, oni też czują. Personel zachowuję się jakby nie miał uczuć. Nienawidzę takich osób.
    Ciekawe czy uda im się uciec z tego okropnego miejsca i co chciał przekazać Stylesowi psycholog. A no i oczywiście dlaczego zadzwonił alarm.
    A teraz nie przedłużam. Chciałam ci bardzo podziękować za to, że do mnie napisałaś na tt i za to, że piszesz to opowiadanie. Jest cudowne ;3
    Tak więc do następnego.
    Całuję xx
    @olusiowata_1D

    OdpowiedzUsuń